Już nie będzie Mahdiego na następnych zawodach. Pożegnanie Mahdiego z Urzędem Miejskim Amorionu… Sześć orderów zasługi urzędniczej: cztery złote, jeden srebrny, jeden brązowy, tu zdobyty jeszcze. Kilkanaście lat urzędowania i walki z papierologią. Fenomen administracyjny! Powtarzalność sukcesów przez lata, przez dekadę, a przecież pierwsze zwycięstwo w Ratuszu Holmenkollen odniósł tu, na tej sali audiencyjnej jako osiemnastoletni podinspektor i było to przecież piętnaście lat temu. Coś niewiarygodnego!
Co tydzień siadaliśmy przy kryształowych kulach, jak do bardowskiej telenoweli, żeby właśnie oglądać tę rywalizację z petentami i mroczną biurokracją. Fenomen socjologiczny! Ileż rzeczy można było mu przypisać podczas tej urzędniczej kariery? Że można w samorządzie wygrać ewidentnie bez układów, bez łapówek i bez spisków czarnoksiężników. Że jest urzędnikiem rzetelnym, solidnym, posłańcem wielkich wiadomości, wielkiej nadziei dla wszystkich mieszkańców królestwa.
Zaczynał jako idol kryzysowy, który miał nas prowadzić jako ambasador wspaniałego skoku cywilizacyjnego i unijnych dotacji do Unii Wolnych Królestw. Fenomen społeczny. Przecież my, dzięki tym transmisjom z obrad rady miejskiej, żyliśmy życiem zastępczym. Był powodem ogromnej zbiorowej radości w każdym referacie i wydziale. Dał nam wiele. Bardzo wiele...
Mam nadzieję, że z tych młodych referentów i stażystów, którzy dzisiaj mają aspiracje, którzy oglądali Mahdiego w urzędach na całym świecie, jak młody kierownik Gregor Schlierenzauer, który powiedział, że Mahdi natchnął go do pracy w budżetówce. Że uwierzą, że nie zmarnujemy tego fenomenu, jaki się stworzył przy oglądaniu pracy magistratu. Tego fenomenu popularności – 14,5 miliona dusz, rekordowa widownia przed magicznymi zwierciadłami, kiedy zatwierdzał srebrny budżet w Salt Lake City. Trzynaście przeszło milionów – nadzwyczajna sesja rady w Zakopanem. To Jego ostatnie zwycięstwo, podpisany wniosek i ta wielka radość nas, ludzi, którzy go oglądaliśmy.
Państwo przed zwierciadłami krzycząc, skacząc... Ja także w sekretariacie krzycząc, skacząc... Po prostu... Było pięknie i coś się niewątpliwie zamknęło, ale miejmy nadzieję, że w samorządzie Amorionu będzie jakaś próba kontynuacji. Mahdiomanii już nie będzie nigdy. Natomiast ważne, żeby były sukcesy administracyjne i żeby coś po Mahdim trwałego, bardzo trwałego, w tym Urzędzie Miejskim zostało.
Dał nam wiele.. proszę państwa po tylu latach ciężko mówic..